Kiedy zorientowałam się że pod drzwiami nie ma już Harrego wybiegłam z hotelu. Ciągle próbowałam dodzwonić się do Justina. Odebrał za tysięcznym razem. Kiedy usłyszałam jego głos w słuchawce poczułam jak moje serce mocno bije.
- Justin. Proszę, spotkajmy się. Wszystko Ci wyjaśnię.. - powiedziałam.
- Nie mamy czego sobie wyjaśniać. Ty kochasz Harrego, a ja kocham Marikę.
Zabolało mnie to zwłaszcza dlatego że na planie zakolegowałam się z Mari, w sumie można było rzec że się zaprzyjaźniłyśmy. Wiedziałam że Bieber jej się podoba, ale żeby aż tak? Nie wiedziałam co odpowiedzieć. On kochał inną? To czemu wtedy tak uciekł? Rozłączyłam się. Tylko to mi pozostało. No bo co miałam począć ? Może miałam mu życzyć szczęścia w związku? Chociaż nie wiedziałam czy są parą.. Od razu zadzwoniłam do Mariki i moje przypuszczenia się sprawdziły. Umówiłyśmy się w parku. W czasie drogi przeglądałam nasze wspólne zdjęcia. W sumie nawet nie wiem dlaczego. Tak mnie jakiś wzięło na oglądanie fotek. Może dlatego że w głowie miałam czarne myśli że nasza znajomość się skończy. Sama nie wiem. Włożyłam do ucha jedną z słuchawek i puściłam piosenkę , która tym czasem była jedną z moich ulubionych. Szłam przed siebie, aż doszłam do miejsca spotkania. Czekałam chwilę na pojawienie się dziewczyny. Gdy już zobaczyłam ją schowałam telefon do torebki i przywitałam się z nią przytulając ją delikatnie.
- Hej Mari.
- Cześć Julia. O czym chciałaś pogadać ?
- O Tobie i o Justinie. Podobno jesteście razem.. - nie musiałam dalej ciągnąć. Mari mi przerwała.
- Tak, to prawda.
- Czemu mi nie powiedziałaś ?
- Bo wiem jak jest. Między Tobą a Justinem, no i wiem że wplątany w to jest też Harry..
- Tak. Ale wiesz, ja kocham, kochałam ich obu. Teraz już sama nie wiem. To, że ty jesteś z Justinem dało mi do zrozumienia, że on nic do mnie nie czuł. Chcę być z Harrym.
Marika uśmiechnęła się tylko zalotnie i powiedziała, że nie chciała żeby tak wyszło. W sumie to nie miałam do niej żalu. To wszystko było takie trudne, pewnie dla nas wszystkich. W gruncie rzeczy cieszyłam się ich szczęściem. Marice się spieszyło, więc pożegnała mnie tylko i uciekła z parku. Usiadłam na ławce. W głowie znowu miałam jedną wielką niewiadomą. Jak to odkręcić? W tamtym momencie zależało mi na Harrym i na Justinie, a bardziej żeby się na mnie nie gniewał. Chciałam żeby nasza przyjaźń trwała. Napisałam do Harrego sms *Przepraszam. Byłam głupia. Wszystko już wiem.. Spotkajmy się na plaży za 15 minut, ok? * Zgodził się, czułam motylki w brzuchu. Takie uczucie w Londynie nie zdarzało mi się w ogóle, a w Los Angeles ciągle. Udałam się szybkim tempem na plaże. Nie minęło 1O minut i już się na niej znalazłam. Stanęłam przy słupie i oparłam się delikatnie o niego. Nagle moje spojrzenie zasłoniły delikatne dłonie.
- Harry ?
Odwróciłam się i ujrzałam ukochanego. Rzuciłam się mu na szyję, a on delikatnie zaczął się kołować. Gdy stanęliśmy spojrzał mi w oczy i rzucił zalotnie komplement. Uśmiechnęłam się delikatnie, czułam że coś chcę mi powiedzieć. Nie minął nawet moment.
- Kocham Cię. - powiedział.
Oniemiałam. Uświadomiłam sobie, że istnieje osoba, która darzy mnie uczuciem, która chcę mnie chronić, która po prostu chcę być blisko mnie.
- Ja Ciebie też. - odpowiedziałam.
Po moich słowach ujrzałam na jego twarzy ucieszenie. Usta podniosły mu się, przybrały kształt pół kola. Jednym słowem, uśmiech. Szeroki jak nigdy dotąd. Oślepiły mnie jego białe ząbki. Nie zastanawiając się dłużej pocałowałam go. Czułam jak wszystko zaczęło się układać. Miałam wspaniałego chłopaka - tak już mówiłam o Harrym. Przyjaciółkę i .. przyjaciela. Może. Miałam nadzieję że z Justinem się ułoży, wtedy wszystko było by tak jak w bajce. Spędziliśmy godzinę na plaży spacerując przy brzegu. Trzymaliśmy się za ręce. To było coś niesamowitego. Taki romantyczny wieczór. Postanowiliśmy udać się do niego. Miał śliczny, nie duży domek. Na dole był salon, kuchnia, jadalnia i łazienka. Natomiast na górze, sypialnia jego mamy, pokój brata i siostry, oraz jego. Oblepiony był plakatami z zespołami lub piłkarzami. Na jednej ścianie, nie gdyś białej były jego rysunki z węgla, które podobały mi się niesamowicie. Miał ładny pokój.
- Jest ktoś ? - spytałam.
- Nie.
- Masz ładny pokój. A wcześniej gdzie miałeś, bo rozumiem że przejąłeś pokój po bracie.
- Tak. Mieszkałem wcześniej z drugim, średnim bratem, bo jestem najmłodszy, no ale kiedy brat założył rodzinę, odziedziczyłem jego pokój.
Uśmiechnęłam się. Harry włączył telewizor. Przyniósł czipsy i picie. Usiedliśmy na łóżko i oglądaliśmy serial. Nie wiem nawet kiedy ale usnęłam na jego ramieniu. Przebudziłam się nad ranem. Nie wiedziałam co się dzieje. Rozejrzałam się i dopiero przypomniało mi się że jestem u Harrego. Przetarłam oczy i zeszłam na dół z nadzieją że go tam spotkam.
- Witaj kochanie. - usłyszałam z kuchni.
- Cześć.
Musnęłam go delikatnie w usta i przypatrywałam się temu co robił. Szykował śniadanie. Postanowiłam iść się wykąpać. Kiedy wróciłam na stole stał już posiłek, na jednym z krzeseł siedział chłopak. Usiadłam koło niego. Zjedliśmy. Podziękowałam mu z całego serca i wróciłam do siebie. Umówiliśmy się na kolację wieczorem. Zaprosiłam też Justina i Mari. Chciałam by ten wieczór wiele wyjaśnił.
Podoba się ? Dzisiaj nie co dłuższy. I słuchajcie teraz jest tak dużo rozdziałów na zapas, bo od 1O do 19 mnie nie ma, więc nie będzie postów i to dlatego. Pozdrawiam i papapa :*
świetny...ciesze się, że się razem umówili...czekam na NN
OdpowiedzUsuńŚwietnie piszesz :) Zapraszam do mnie do bloga http://wybranerzeczyznaszegozycia.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń