poniedziałek, 10 czerwca 2013

[ Post OO3 ] Wyjazd do Los Angeles. ♥

Dni mijały szybko. Ciągle myślałam o tym co będzie. Czy dam rade ? Nie wiedziałam. Wszystko było wielką niewiadomą. Może być wspaniale - takie miałam marzenie, ale wiem, że może być do dupy. U mnie wszystko zawsze jest do dupy. Spodziewałam się, że może nie wyjść. Że jednak nie spodobam się im. Wszystko mogło się zdarzyć, jeszcze mi. No ale dobra. Głowa do góry, cycki do przodu i idę dalej, nie przejmuję się, zostawiam wszystko co złe za mną. [...] Nadszedł dzień wyjazdu. Po mimo tego że do lotniska miałam 15 minut i musiałam tam być na 12 ja już o 6 wstałam i się wyszykowałam. Czekałam z niecierpliwością na ten wyjazd, aż w końcu. Stało się. Włożyłam na swoje nogi granatowe vansy po czym spakowałam walizkę do bagażnika. Wsiadłam na przednie siedzenie i czekałam na wujka, który będzie mógł mnie zawieść. Minęła chwila a on pojawił się w aucie. Całą drogę milczeliśmy. Nie miałam ochoty na rozmowy. Ta wygrana była czymś niesamowitym. Nowym życiem, szansą. Ale jednocześnie rozstaniem. Rozstaniem z jedyną osobą jaką mam na świecie. Z wujem. Ta myśl mnie dobiła. Otworzyłam górne lusterko, z którego wypadło zdjęcie. Popatrzyłam na nie. Była tam mama i tata. Pogłaskałam ich palcem i poczułam motyle w brzuchu :
- Mogę je zatrzymać ?
- Tak, jasne. Bierz. Przecież to twoi rodzice. 
Wymusiłam uśmiech. Schowałam do bagażu podręcznego zdjęcie. Dojechaliśmy w szybkim tempie, nawet nie wiem kiedy, bo byłam tak zamyślona. Wujek odprowadził mnie. Czekałam na wejście. Nagle usłyszeliśmy głos dobiegający z magnetofonów. Miałam iść. Nie uwierzyłam w to. Spojrzałam na wujka :
- Na mnie już czas - powiedziałam drżącym głosem.
Wujek nie odpowiedział. Pociągnął mnie tylko lekko i mocno przytulił. Czułam że dla niego też to ból. Nie wiedziałam co mam myśleć, mówić. Z bezsilności zaczęłam płakać. Zanosiłam się. Wujek miział mnie po głowie. Nie mogłam, po prostu nie byłam w stanie wyrwać się z jego objęć, ale musiałam :
- Idę. Będę cholernie tęsknić. Dzwoń codziennie. Ok ? 
- Też będę tęsknił, ale zobaczysz. Będzie dobrze. To twoja życiowa szansa. Nie zmarnuj jej rybko. Będę dzwonił. A teraz idź, bo i ja zacznę płakać. - powiedział zatroskany wuj.
Odeszłam machając mu lekko. Weszłam na pokład samolotu i .. wyleciałam. Już nie było powrotu. Zrozumiałam to. 

Dzisiaj też KRÓTKI rozdział bo wole takie robić a częściej. Wtedy też lepiej się czyta. Podobało się? Rozstania bywają trudne, ten rozdział jest tego dowodem. No nie ważne. Do zobaczenia nie długo. Hej.

3 komentarze: