poniedziałek, 24 czerwca 2013

[ Post OO4 ] Los Angeles. ♥

Ciągle lecieliśmy. Było głośno. Ale nie od szumu lotu, ale od rozmów. Każdy mówił o czymś czego nie mogłam wychwycić. Tylko pani siedząca koło mnie powstrzymywała się od otwierania ust. Rozglądała się po ludziach z dziwnym uśmiechem. Chyba nikt nie zdawał sobie sprawy że ja widzę co oni robią. Nie czaiłam ich zachowania. Coś ze mną nie tak? Tusz do rzęs mi spłynął? Nie.. więc o co chodzi? Ciągle się zastanawiałam co oni mają na myśli. Co się ze mną stało. Nie wiedziałam tego. Nie mogłam po prostu sobie tego wymyślić. Ale dobrze. Jeszcze godzinka. Dam radę z tymi ludźmi. Tylko, że kiedy minęło piętnaście minut ja już na serio ogłupiałam i krzyknęłam głośno :
- Co wam wszystkim jest ?!
Nagle każdy zamilkł. Spojrzeli się na mnie. Zrobiło się dziwnie. Kurczę czy oni na mnie polują czy co. Nie wiedziałam czy się ich bać czy śmiać z głupoty. Wtedy poczułam pukanie w ramie. To była pani z fotelu obok :

- Usiądź i się nie denerwuj.
- Jak mam się nie denerwować? Każdy się na mnie gapi i o mnie mówi.
- Jeszcze do tego nie przywykłaś ? - zapytała.
Nie wiedziałam co miała na myśli. Co jej odbiło. Już miałam dość.
- Jak jeszcze ? - krzyknęłam. - Nie rozumiem !
- Przecież to ty, tak ?
- Co?!
Nie słuchałam jej dalej. O co mogło jej chodzić. To całe zdarzenie było strasznie dziwne. Nie ogarniałam. Po wylądowaniu szybko wybiegłam z samolotu. Udałam się po bagaż, który o dziwo na taśmie pojawił się pierwszy. Czułam jeszcze te spojrzenia i słyszałam głosy. Podeszłam do automatu z wodą i napiłam się ze szklanki. Załatwiłam sprawy z dokumentami i poszłam. Pod lotniskiem czekał na mnie autobus, który dowiózł mnie do hotelu. Umówiłam się z kierowcą na jutrzejszy dzień o godzinie 9.00 . Nie mogłam uwierzyć że już za pół doby zobaczę się z Justinem. Zakwaterowałam się w hotelu, który był marzeniem. Był oświetlony. Żyrandole obite były w kryształki. Było z 6 wind. Wielkie schody. Duża recepcja. To wszystko wyglądało jak zamek. Dostałam kluczyki. Weszłam do jednej z wind. Całe szczęście udało mi się być w niej samej. Mój pokój mieścił się na 18 piętrze. Bałam się wysokości, ale w sumie nie byłam najwyżej. Współczułam ludziom z 26 , ostatniego piętra. Winda zatrzymała się. Byłam oszołomiona widokiem na wnętrze. Było po prostu prześlicznie. Udałam się do mojego pokoju. Włożyłam kluczyk w zamek i przekręciłam go. Otworzyłam drzwi i pisnęłam z radości. Moja łazienka miała prysznic, ogromną wannę , umywalkę na wielkim blacie oraz dwa kibelki. A pokój ? Cud, miód i maliny. Na środku stało wielkie łoże. W ścianie była biała szafa. Koło drzwi na balkon stała toaletka. Tuż obok niej szafka z telewizorem. Następnie biurko. Wszystko cudownie się prezentowało :
- Niech mnie ktoś uszczypnie bo to tylko sen..

okej. to już tyle miśki. dzięki za komentowanie, właśnie KOMENTUJCIE bo to daje nie złego kopa. sorki że nie było ostatnio rozdziałów ale wycieczka i tak dalej :) .. ale już jest i będzie. no. mam nadzieje że się podobało. kocham , pa :*

1 komentarz: