Spojrzałam mu głęboko w oczy i zobaczyłam chłopaka, który jest idealny. Widziałam osobę, która jest wrażliwa, czuła. W brzuchu poczułam motylki. Nie wiedziałam co się dzieje. Harry był wspaniały. Ale co z tego? Może on miał mnie tylko za koleżankę. Przecież nawet się nie znaliśmy. Ale tyle nas łączyło. Nie rozumiałam sama siebie, miałam wyrzuty i byłam wściekła. Czy ja się zakochałam? Przez moją głowę przepłynęło w jednej chwili tysiąc myśli. Wiedziałam jeszcze że z Justinem też mnie coś łączy. Kochałam go całym sercem. Ale on był sławny a ja? Ja byłam zwykłą dziewczyną. Justin mógł mieć tysiąc razy lepszą ode mnie, po za tym on nawet mnie nie kocha. Westchnęłam. Usłyszałam głos Harrego, ale byłam tak zamyślana że nawet nie wiedziałam co powiedział. Chyba zapytał czemu jestem smutna. Widać to było? Przecież zawsze miałam stalową minę i trudno było wyczytać z mojej twarzy uczucia. Ale Harry dał radę. Bo był wyjątkowy. Poprosiłam go by powtórzył swoje słowa i miałam rację. Był ciekawy czemu jestem smutna.
- Nie jestem. Po prostu nie wiem już sama co myśleć o tym wszystkim..
- Tym, czyli czym ? - zapytał przejęty.
- Chyba za wcześnie by o tym mówić.
Uśmiechnął się. Po mimo tego że starałam się zakamuflować to co mam na myśli - jego i Justina - on zrozumiał. Chyba wiedział że mnie to gryzie. Obu chłopców znałam cholernie krótko i to mnie co raz bardziej przytłaczało. Przecież nie można się zakochać od pierwszego wejrzenia. Nie wiem co się ze mną stało. Straciłam kontrolę nad sobą, nad moimi uczuciami. Poczułam jak do moich oczu napływają łzy. Starałam się je ukryć. Moje oczy z nadmiaru kropelek zalśniły. Zrobiły się jak dwa, malutkie szkiełka. Pomyślałam, że muszę to wszystko przemyśleć na spokojnie. Harry odwiózł mnie do domu. W samochodzie siedziałam zniesmaczona. Nie chciałam go opuszczać, ponieważ było mi z nim bardzo dobrze, ale wiem że zostanie było by bez sensu. Ciągle patrzyłabym się w jeden punkt nie odzywając się. W aucie ciągle myślałam o Justinie i Harrym oraz o moich uczuciach. Przed moimi oczami stała niewiadoma. Boże, dlaczego to mi się przytrafiło? Gdyby nie ten wyjazd, ta wygrana nie poznałabym tych wspaniałych chłopaków. W jednej chwili ten czas z idealnego zmienił się w koszmar. No ale dobrze, na chwilę oderwałam się od tych szaleńczo trudnych myśli. Wysiadłam z samochodu i pożegnałam się z Harrym. Przytuliłam go. Wtedy poczułam jego ciepło. Tak wspaniale czułam się w jego objęciach. Z trudem udałam się do pokoju. Weszłam i rozpłakałam się. Zaczęłam ryczeć. Usiadłam na łóżku a na moje nogi zaczęły kapał ogromne łzy spływające z oczu, po policzkach. Nie rozumiałam już moich uczuć. Chciałam żeby to się skończyło. Nie dawałam sobie rady. Mijały tygodnie. Spotykałam się z Justinem, ale tylko na planie. I starałam się by nie być z nim sam na sam. Ciągle próbowałam być w zatłoczonych miejscach. Z Harrym kontaktowałam się przez telefon. Chciałam odpocząć. Co najdziwniejsze tęskniłam za Harrym. Z niecierpliwości umówiłam się z nim. W dzień promocji teledysku, którym cieszyłam się strasznie. To był mój sukces, moja perełka. Miał przyjechać po mnie. Mieliśmy się spotkać po imprezie, na której uczestniczyłam. Oblewaliśmy zakończoną pracę. Tam świetnie spędzałam czas z Justinem, natomiast po przyjeździe Harrego bawiłam się cudownie z nim. Z Harrym byłam w kinie, w restauracji, zabrał mnie na plaże. Wkrótce odwiózł mnie. Odprowadził mnie pod pokój. Nie wiem czy liczył na to, że go wpuszczę, ale nie chciałam tego po mimo tego co miało się tam stać.
- No to żegnaj. Zdzwonimy się.
- Tak - powiedział załamanym głosem.
Odwróciłam się i włożyłam klucz w drzwi. Chciałam go przekręcić, ale poczułam ręce chłopaka na moich biodrach. Odwróciłam się a on pociągnął mnie do siebie i zaczął całować namiętnie w usta. To był wyjątkowy pocałunek. Nigdy takiego nie przeżyłam. Po mimo tego że w sercu miałam też Justina, w tamtym momencie nie myślałam o nim. Dotknęłam dłonią policzek Harrego, a on dalej mnie całował. Czułam jak świat wiruje wokół nas. Nie chciałam by to się skończyło. Ale nagle usłyszałam znajomy głos.
- Zostawiłaś szalik.
To był Justin, rzucił go na podłogę i wybiegł z hotelu. Zdążyłam tylko krzyknąć jego imię zanim zniknął. Myślałam że poczeka, że mu to wyjaśnię, ale myliłam się.
- Harry idź !
- Dlaczego ?
Nie chciałam z nim rozmawiać. Weszłam do pokoju i trzepnęłam drzwiami. Potraktowałam go chamsko, ale wiem jak Justin mógł się poczuć. W sumie cieszyłam się że tak się stało, bo wiedziałam że oni do mnie coś czują. No bo czy chłopak który nie kocha dziewczyny całuje ją namiętnie na pożegnanie lub ucieka zmartwiony kiedy przyłapuje ukochaną w niezręcznej dla niego sytuacji? Nie. Oni mnie kochali, ja ich też. Obu. Ale Justin tego nie wiedział, ten pocałunek wiele oznaczał. Boże. Niech to się skończy. Jeszcze głupia ja wcześniej zadzwoniłam do wujka, żebym została tam do końca wakacji, dwa miesiące. Nie wiedziałam jak się to zakończy. Sukcesem czy porażką? Miałam pretensje do samej siebie. Zaczęłam płakać..
Podobało się? Mi tak. Pierwszy rozdział, w którym wyraziłam w 100 procentach siebie. Nie wiem, jakoś pisałam ten rozdział z całego mojego serca. Mam nadzieję że wam się podoba i skomentujecie. :) Póki co chciałabym podziękować pewnej czytelniczce. Klaudia Filip - to o Tobie mowa. Jesteś moim wiernym komentatorem i czytelnikiem. DZIĘKUJĘ. Chciałam również zaprosić WAS na bloga mojej przyjaciółki, który jest 100 razy lepszy od mojego. :) PAPATKI ♥
ojprdl....szybko kolejny, ale mega. Dziewczyno jak ty piszesz, czekam na NN. Szkoda, że tylko ja komentuje, ale ciesze się że piszesz :D
OdpowiedzUsuń