niedziela, 7 lipca 2013

[ O12 ] Skrec na dobra droge. ♥

Cały dzień spędziłam siedząc na komputerze odpowiadając na wiadomości od fanek Justina. Wszystkie były takie urocze. Kazały go pozdrowić, ale jak miałam to zrobić skoro on się na mnie gniewał? Cholera, czemu to się tak skończyło? Spojrzałam na nasze wspólne   zdjęcie , które powiesiłam wcześniej na ścianie. Zatęskniłam za tym kiedy się przyjaźniliśmy. W sumie dla mnie ta przyjaźń nie była skreślona, ale nie wiedziałam co on o tym sądzi. Szczerze, bałam się tego spotkania, a do niego było już coraz bliżej. Postanowiłam się wykąpać. Umalowałam się. Nałożyłam odrobinę podkładu, posmarowałam usta delikatnym błyszczykiem. Na powiecie zrobiłam sobie czarną wyraźną kreskę i potuszowałam rzęsy. Następnie założyłam ubranie i wyszłam przed budynek. Samochód Mari stał na przeciwko wyjścia. Wsiadłam do niego witając się z przyjaciółką.
- Hej.
Mari pocałowała mnie delikatnie w policzek.
- Jedziemy ?
- No Tak. Harry powiedział że przyjedzie do restauracji, a jak z Justinem ?
- On już tam jest i czeka.
Uśmiechnęłam się i wyruszyliśmy. W czasie drogi śpiewałyśmy na cały głos, śmiałyśmy się i zachowywałyśmy się jak wariatki. Mari miała samochód bez dachu, więc mogłam swobodnie stać na siedzeniu. Czułam delikatny wiatr we włosach. Czułam się swobodnie. Miałyśmy ubaw po pachy. Skończyło się to kiedy dojechałyśmy do restauracji. Mała knajpka z chińskim żarciem. Weszłyśmy do środka, a chłopcy stali i rozmawiali. Chyba się pogodzili, no chyba, że to była cicha kłótnia, ale miałam nadzieję, że nie. Podeszłyśmy do nich i przywitałyśmy się. Pocałowałam Justina w policzek i on to odwzajemnił. Następnie podeszłam do Harrego i musnęłam delikatnie jego usta. 
- Pięknie wyglądasz. - powiedział.
- Dziękuję. Ty też. 
Przytuliłam mocno Harrego i chwilę jeszcze rozmawialiśmy.
- Siadajmy. - powiedział Justin.
Zjedliśmy zestawy z makaronem, smakowało mi. Przez cały wieczór wszyscy rozmawialiśmy. Czułam że wszystko powoli układa się tak jakbym chciała. Nawet Justin nie był zły. Cieszyłam się tym. Około 22.OO Harry i Mari wyszli zapalić papierosa. Przy stole zostałam tylko ja Justin. Czułam się trochę niezręcznie. 
- Dziękuję i jeszcze raz przepraszam. - powiedziałam.
- Nie masz za co. To ja przepraszam, nie powinienem wtedy robić takiego zamieszania. Kocham Mari, jest cudowna. - powiedział to załamanym głosem. - Tak czy siak cieszę się, że nasza przyjaźń trwa i że oboje jesteśmy szczęśliwi.
Powiedział "nasza przyjaźń" . To było takie słodkie. Poczułam niedosyt. Miałam ochotę słuchać tego cały czas. Było niesamowicie. Przytuliłam Justina i oboje dołączyliśmy do Harrego i Mariki przed restauracje.

Taki KRÓCIÓTKI, ale jest. Mam nadzieję że się podoba. Pojutrze dodam ostatni rozdział przed wyjazdem. Będzie się działo ! Zostawię Was w emocjach. - tak myślę. :)
Zostawcie komentarz :)

pappapa :*

2 komentarze:

  1. rozdział świetny i ciesze się, że się wszystko ułożyło...dziewczyno ty mówisz że bd nas trzymać w niepewność...a ja już jestem ciekawa co się bd działo..:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zobaczysz już dzisiaj wieczorkiem go dodam ♥

      Usuń